O wrocławskim septecie napisano już bardzo wiele. Głównie dobrze. Więc napiszę o nim z perspektywy poznańskiego koncertu, który był dla mnie najciekawszym wydarzeniem w ubiegłym roku. Zapamiętam wzruszenie jakie towarzyszyło mi gdy sekcja dęta pod koniec koncertu z całym impetem nawiązała do płyty Astigmatic. Należy wspomnieć również o poznańskiej Sali Ziemi pękającej w szwach, doskonałym nagłośnieniu no i genialnej treści.

Dlaczego kompozycje Komedy udało się z pełnym powodzeniem odświeżyć dopiero za pomocą hip-hopowej wręcz aranżacji? Przecież było już tyle prób mniej lub bardziej udanych? Wydaje mi się, że nikt nie zrobił tego z taką pasją, mięsem i kopem (przy okazji kopniak w dupę dla całego jazzowego establishmentu w PL).

Trzeba również wspomnieć o pierwszy epizodzie wydawniczym EABSów. Bo ak trzeba nazwać kasetę (!) zespołu wydaną w 2016 roku. Już tutaj doskonale słychać jaką zajawkę serwuje nam młode wrocławskie środowisko muzyczne. Wszak na Electro-Acustic Beat Session składa i składało się wiele młodych muzycznych umysłów. Nagrań ta kasetkę dokonano w klubie „Puzzle” (chyba już nieistniejącym).

Popłynąłem z tą falą jazz-hopowej muzyki. Dryfuję już wiele miesięcy w nadziei, że pomoc nie nadejdzie. 10 lutego mam nadzieję dotrzeć na koncert do Łowicza. Natomiast wiadomość z przed 10 minut jest taka, że EABS wystąpi 23 lutego na bielskiej zadymce jazzowej. Cała zimowa trasa na FB zespołu.

Dzięki,

Stefan