Tagi

, ,

zniknięcie

Nigdy nie bawiło mnie oglądanie filmów po raz drugi. Drugi, trzeci, czwarty… Wydawało mi się to bez sensu. Jednak jestem na etapie, że niektóre doskonałe obrazy zaczynają mi się zacierać. To pewnie wina czasu, rzeczywistości i tysiąca innych spraw…

Tak czy inaczej obejrzałem kilka dni temu film, który widziałem dawno temu na Wieczorze Dobrego Kina w Pile. WDK to jeden z niewielu powodów, dla których warto jeszcze tu mieszkać. Nieważne.

Film fantastyczny. Chodziłem z nim bardzo długo po projekcji. Jakiś czas był ze mną ten skandynawski klimat, zresztą to chyba ten film zwrócił mi uwagę na kino skandynawskie.

Rzecz dzieje się w Oslo. Historia jest poprzecinana czasowo, genialnie trzyma w napięciu. Wózek, a w nim kilkuletni chłopiec pozostawiony na chwilę pod restauracją staje się łupem dwóch nudzących się kumpli. Prowadzą go nad rzekę, mają zamiar przestraszyć małego, ewentualnie obrobić kieszenie wózka. Nad skarpą rzeki zaczynają się sprzeczać i panikować. Chłopiec zbiega po skarpie, upada, rozbija sobie głowę. Starszy z chłopaków zdezorientowany bierze ranne dziecko na ręce, wchodzi do rzeki i…puszcza je…

Jan Thomas po kilku latach w więzieniu wychodzi na wolność. Jako, że jest muzykiem dostaje pracę w kościele jako organista. Gra niesamowicie… Ten odrzucony przez społeczeństwo „morderca” wprawia w życie kościelne organy i wydobywa z nich duszę, wyciska wszystko co możliwe, wzrusza wiernych. Wszystko to z połamanymi palcami u jednej z rąk. Pamiątka po pożegnaniu przez kompanów z zakładu karnego. Życie Jana powoli normuje się, zakochuje się w Pani pastor. Pewnego dnia, wraz z grupą uczniów, w kościele pojawia się matka zabitego chłopca…

Eric Poppe nikogo tu nie ocenia. Doszukuje się jedynie prawdy. Zagląda do głowy mordercy, dokonuje studium psychiki ofiary. Odkrywa przed nami kwestię wiary, wybaczenia oraz pogodzenia się z przeszłością. Wina, osamotnienie, niepewność. Nie lekkie, acz genialne i mądre kino, doskonały scenariusz i muzyka. Zakończenie powala.

17.05.15

Stefan.