Tagi

,

pink-freud_01

Team Freud

Zespołowość, kolektyw, porozumienie, zaufanie, zabawa i zgranie. Tylko wzajemne przenikanie się twórczo spokrewnionych dusz może spowodować tak cudne efekty. Nie potrzebna wirtuozeria, niebagatelne umiejętności czy milion nut. Ważny jest wspólny puls. Obrany kierunek. Ten sam kurs. To spójność, zaufanie i wzajemna motywacja doprowadziła ten zespół na swego rodzaju wyżyny popkultury (cokolwiek to znaczy). Cechy, których tak bardzo brakuje ludziom we wspólnym współdziałaniu, nie tylko scenicznym. Wszak kolektyw odnosić może sukces na przeróżnych polach. Oni się świetnie uzupełniają. Doskonale kreują muzyczną rzeczywistość. Pozytywnie i bardzo witalnie raczą, czasami zmęczone ucho mniej przystępnymi dźwiękami. Do tej pory Pink Freud wydało pięć albumów studyjnych oraz dwa koncertowe. Zgrabnie lawirują pomiędzy punkrockową muzyczną anarchią, free jazzem i rockendrollem szeroko pojętym. Potrafią zagrać fantazyjnie, melodyjnie czy transowo. Prezentują, szczególnie na pierwszych wydawnictwach, fajne brudne brzmienie. Słuchają siebie nawzajem i dobrze rozumieją. Nie jestem zwolennikiem jazzowych ballad. Pink Freud nie grają ballad, Pink Freud często nakurwiają, chyba pierwsze przekleństwo na blogu (sorry). Lubię jazzowe nakurwianie (sorry 2)

20120417_Pink_cover_0152

Pink Freud to jeden z tych zespołów, które nakierowały mnie na jazz. Freudowski jazgot odkrył przede mną siłę gatunku. Cover Come As You Are Nirvany, mimo, że w wykonaniu PF trochę traci na energii, naprawdę fajnie łączy dotąd znany mi rockowy, bardziej konwencjonalny świat muzyki z wielowymiarowością jazzu. Nazwa nawiązuje do innej rockowej legendy. Zresztą, lider zespołu potrafi występować na koncertach w koszulce Joy Division, żeby innym razem nagrać cover Rage Against The Machine. Rockowe korzenie wymieszane z jazzową szkołą, przenikające się z wyczuciem są zawsze bardzo apetyczne. Obecnie w skład zespołu wchodzą, oprócz Mazolewskiego świetni muzycy, trębacz Adam Milwiw Baron, Rafał Klimczuk na perkusji oraz Marcin Gola na saksofonie. W przeszłości PF tworzyli m. in. pianista Marcin Masecki, grający na saksofonie Tomasz Duda, czy trębacz Tomasz Ziętek.

Muzyczne beztalencie

Czy Zygmunta Freuda można uznać za symbol kapeli? Rogacz z Doliny Rozkoszy, Sushi, tranzystory i seks, Seks Przemoc Lęk i Niemoc, Porno pogoda…  

 Można…

Freud to owiany legendą i chyba świetnie znany, austryjacki lekarz neurolog i psychiatra. Znany z zamiłowania do kokainy uważał ją za świetny antydepresant. Zaczął zajmować się jej narkotycznymi właściwościami, a wszystko to w latach 1884-1887. Taki tam trzyletni ciąg.  Freud nienawidził muzyki do tego stopnia, że unikał restauracji z muzyką na żywo oraz doprowadził do wyrzucenia z domu pianina jego siostry, która uczyła się grać. Z powodu postawionego przez niego ultimatum: „albo ja, albo pianino” muzyczna kariera dziewczyny nie miała nawet szans się rozpocząć. To on wymyślił znaną doskonale kozetkę, zwyczajnie nie lubił skupionego na sobie wzroku pacjenta. Zasłynął z odkrycia podświadomości i zainicjował nurt zwany psychoanalizą. W 1905 opublikował Trzy rozprawy z teorii seksualnej Nie mam pojęcia co ów rozprawy zawierają ale czuję że nieźle by się czytało do muzy Freudów.

261ab4a399768a53842eb835f406fde6

Pierun

Jak to w doskonałym zespole bywan, ktoś dowodzić musi. Mimo, że ja zupełnie nie słyszę tego na płytach Freudów satelitą medialnym i „twarzą” zespołu jest Wojtek Mazolewski. Człowiek, który wyprowadził jazz na łamy naszej telewizorni i poczytnych pism dla pań. Sarkazmem trąci. O założycielu Pink Freud mówi się, że oswoił jazz. Coś w tym jest. Zawsze profesjonalny, elokwentny i wyluzowany. Jakby to powiedział T. Stańko, bardzo dobry cat. Basista dowodzi również zespołem Wojtek Mazolewski Quintet. Zapełniający ostatnio wszystkie sale, oklaskiwany na stojąco i zbierający doskonałe recenzje kwintet nagrał do tej pory trzy płyty. Znajdzie się miejsce i czas również dla tej muzy…

mazolewski

Japan Tour

Koncertowali w całej Europie m.in. we Francji, Austrii, Portugalii, Włoszech, czy w Szwecji. Na Węgrzech, a dokładnie na festiwalu Sziget w Budapeszcie zdobyli uznanie fanów. Koncert uplasował się na drugim miejscu rankingu najlepszych występów festiwalu. Byli gościem również w Meksyku, Chile, Argentyny, Peru, Maroko. Dwie przygody z krajem kwitnącej wiśni musiały mieć niezmiernie pozytywny wpływ na rozwój PF jak i samych muzyków. Zresztą Horse & Power, nazwa najnowszej płyty pochodzi od japońskiego dzień dobry (Konichiwa).  Pierwsza trasa odbyła się we wrześniu natomiast druga w listopadzie 2011. Zatrzymajmy się na chwile na pierwszym dalekowschodnim wypadzie Freudów. 17 i 18 września roku „nasz” zespół daje koncerty na Festiwalu Muzyka i Kultura w górach niedaleko miejscowości Yamagata. Cóż to za góry? Cóż za festiwal? Miejscowość wygląda mniej więcej tak.

24Japan-38Yamadera_Temple-200Yamagata

Festiwal Bokurano Bungaku, jeśli odbywa się po dziś dzień (a wydaje mi się, że niestety nie) musi być, chociażby ze względu na miejsce, wydarzeniem co najmniej ciekawym. Poniżej plakat z edycji, na której występował Pink Freud.

tumblr_ly6fjwZcML1qaz1ado1_500

Zespół widziałem kilka lat temu w auli CK Zamek w Poznaniu. Fajny koncert, jednak nie znoszę sal koncertowych, które przypominają kino. Nie znoszę miejsc w których nie mogę napić się piwa, kawy, herbaty kiedy chcę. Pink Freud to nie Orkiestra Sinfonia Varsovia. Lubię czuć się swobodnie. Ten koncert nie był swobodny.

Wszystko płynie

Pink Freud nie przeskoczy samych siebie. Nie będzie przełamywać jazzowych kanonów. Niestety niektórzy tego wymagają od gdańskiego kwartetu. Niepotrzebnie. Na szczęście zespół żyje własnym życiem i z pewnością nieraz mnie jeszcze zaskoczy, powiedzmy na otwartym koncercie gdzie stanę sobie odpowiednio nastrojony pod sceną, a nie w kinie…

„Nigdy nie bywamy tak bezbronni, gdy kochamy i tak beznadziejnie nieszczęśliwi, gdy tracimy miłość”.

FREUD.

17.05.2015

Stefan.