Tagi

,

 Zanim zagrasz dwie nuty, naucz się jak zagrać jedną – i nie graj nawet tej jednej, jeśli nie masz powodu, by ją zagrać – Mark Hollis (1998)

Solowy album Hollisa to intymna opowieść, wręcz wyszeptana. Jedna wielka ballada czlowieka, który zdaje się wiedzieć coś więcej. Są takie płyty których należy słuchać w samotności. Są takie albumy, które gdy się kończą brzmią nadal. I wreszcie jest taki głos który otula Cię jak zmarzniętego psa. Pełna duchowego uniesienia płyta zamyka dyskografię jednego z najbardziej nieszablonowych zespołów rockowych naszych czasów – Talk Talk.

Chodź moja miłości..

Tak kruchy

Czy powinienem był powiedzieć tak dużo

Staje się to trudniejsze To, że bardziej cie kocham

Piosenka sprzedanego serca

Czy powinienem był powiedzieć tak dużo?

Piosenka, na dobre wykrwawiła się na proch

Inflirtowana porannym słońcem

Płytę poznałem kilka dni temu, w czasie kiedy wszystko budzi się do życia (chyba nawet ja). No i właśnie. Całość otwiera Colours Of Spring z przepięknym fortepianem, który wtopi się w ciszę każdego domowego ogniska.

„Zapomnij o naszym losie”, zaśpiewał handlarz.

Zwyczajnie sprzedaj moją duszę,

Żyłem życiem bogactwa. 

A jednak od dziś będę tylko patrzeć…

Kolor wiosny,

Zanurz się w tej jednej chwili ,

Spalone mosty 

Jedna piosenka wśród nas wszystkich…”

„Daily Planet”. Dźwięki klarnetu zawsze były dla mnie tajemnicze i trochę groteskowe. Na płycie Marka instrument pięknie sobie błądzi. Słucham tu  jazzowych składników, które zawsze bardzo mi odpowiadały. Deszczowe beaty, neurotyczne partie dęciaków. Leniwe, kameralne, melancholijne. Wokalne pomruki, podźwięki, przegłosy. Kompletny muzyczny minimalizm. Można odnieść wrażenie, że to jakieś muzyczne demo, jakaś niedokończona sesja z kilku wieczorów w domowym studio. Nic bardziej mylnego. Muzyk albumem tym stawia pomnik twórczości swojej jak i całego Talk Talk. Taki muzyczny testament. Kopniak wymierzony w ShowBiznes i PopMusic w najgorszym znaczeniu tego słowa. Gość milczy od 18 lat. Jestem przekonany, że nagrywając ten album wiedział, że to jego ostatnie muzyczne dokonanie. Ta skromna płyta nagrana bez rozgłosu to najbardziej przenikliwy krzyk jaki kiedykolwiek słyszałem.

„Zobaczmy się znowu

Wiesz, w porównaniu do tych, którzy dają, Ty

Zagarniasz życie, tylko jak to robisz?

Nietykalny podstęp czy gwałt którym ktoś Cię obarczył?

Musisz wiedzieć, że tym razem nie powiem zbyt dużo

Nie będę rozwijał się bardziej niż mam obowiązek

Spotkajmy się ostatni raz

Ja, paliwo dla kłamstw, Ty czytająca przyszłość…”

mark_hollis_by_haniutek-d6lnvx2

Ps. Talk Talk, grupa muzyczna powstała w 1981 roku, święci triumfy artystyczne oraz komercyjne szczególnie w połowie lat 80tych. Powoli jednak oddalając swą formułę w kierunki bardziej eksperymentalne  by 1991 roku wydać płytę Loughing Stock (stylistycznie bardzo podobny do płyty Hollisa z 1998 roku, płyta uznawana za podwaliny post rocka, czy takich albumów jak Kid A Radiohed by wymienić jedną perełkę). Krążek został zarejestrowany w ciągu siedmiu miesięcy w XIX-wiecznym kościele. Po wycieńczającej sesji nagraniowej część członków zespołu potrzebowała pomocy psychologicznej, a lider (Marek) zamilkł na siedem lat. Jako, że Talk Talk jest zobowiązane kontraktem do wydania dwóch płyt w latach 90tych a nagranie Loughing Stock okazuję się skrajnie wyczerpujące twórczo i emocjonalnie ostatnia płyta firmowana jest tylko nazwiskiem wokalisty.

Talk_Talk_in_1988

Talk Talk 1988.