Tagi

,

983857_817072224995457_4238013600959668979_nMuszę zapytać na samym początku gdyż nurtuje mnie pewien szczegół. Czy okładki płyty „16” przepalaliście każdą osobno? Wygląda mi to na ręczną robotę…

Dokładnie – 1000 sztuk wypalaliśmy w czterech turach. Każdy egzemplarz z osobna…

DSCN4989

Na koncercie w pilskim Rockopolis pojawił się Henryk Palczewski, padły pozdrowienia ze sceny dla niezwykłej osobowosci kilka lat wcześniej graliście w ramach pilskiej awangardy, skąd Wasza znajomość, wszak gracie niszową muzę jednak na pewno nie awangardową..

Henryk od wielu lat przewijał się w Mózgu, ja go tam poznałem… nie mniej wtedy na Barce (Piła, 15.01.2012r) zagraliśmy z jego zaproszenia, bez specjalnych koneksji etc. Do dzisiaj wspiera nas, wysyłając zgłoszenia na różne festiwale etc.

Czy to właśnie w bydgoskim Mózgu wszystko się zaczęło jeśli chodzi o Wasz zespół? Czy po prostu jest dla Was takim matczynym klubem jak dla wielu zespołów i artystów?

Teoretycznie w Mózgu się wiele zaczęło… i Mózg do wielu rzeczy się przyczynił, mieliśmy tam przez moment próby, kiedy zaczynałem grać razem z Piątą stroną świata, graliśmy tam przez chwilę, potem znowu gdzie indziej. Ale od kilku lat wróciliśmy tam, na nieco innych warunkach, piastujemy tamtejsze studio, gdzie nagrywamy i tworzymy.

Skąd nazwa 3moonboys, kojarzy mi się trochę z Krzysztofem Komedą, jako że był lunatykiem i genialnym jazzmanem po latach został nazwany księżycowym chłopcem, jest też pewna płyta Three Imaginary Boys The Cure, a jak to jest z Wami? Poza tym, że jest Was teraz pięciu:)

W sumie to już było tak dawno, że mało wiele pamiętam jaka była przyczyna, ale jesteśmy bardzo otwarci na interpretacje zarówno sfery tekstów, tytułów tak i nazwy samego zespołu…

Wiesz, podoba mi się bardzo gra Miłosza, czy to na perkusji, czy na klawiszach nadaje muzie trans wkłada sporo energii i nie wiem czy dobrze to ujmę ale zawsze jest trochę jakby w cieniu, skupiony na tym co robi (lubię takich muzyków),. Kiedy do Was dołączył? Jak się Wam współpracuje?

552962_244816155624847_865174399_n

Hmm… ciężko mi jest powiedzieć kiedy było to dokładnie ale coś koło 2008 roku, tuż przed nagrywaniem 16, tam w sumie wszystkie utwory są jeszcze zrobione z Radkiem Maciejewskim (gitarzysta George Dorn Screams), Miłosz go zastąpił podczas sesji i tuż przed… Skakankan jest już w pełni z Miłoszem mimo że w niewielu utworach defacto tam gra. Niemniej tworzymy zespół, więc ciężko jest mi się odnieść do poszczególnych jednostek, co czynią w danym momencie. Tworzymy na gorąco, wszystko wychodzi z improwizacji a ogranąć 5-ciu ludzi jest dość ciężko, więc czasem się ustawiamy, że ktoś za dużo, że za mało, za głośno itd. Każdy w tym zespole zawsze wkłada 100% z siebie, ciężko mi powiedzieć kto stanowi tutaj jakiś kręgosłup, bo każdy utwór powstawał w praktycznie różnych miejscach, momentach życia…

Graliście na dwóch dużych festiwalach na obu chyba w jednym 2010 roku, jeden większy od drugiego, jak wspominasz przygodę z Offem i Openerem, czy mógłbyś porównać oba festiwale? Czy mógłbyś odnieść się do coraz większej komercjalizacji obu imprez, które wciąż oferują muzykę na świetnym poziomie, jak to wygląda z perspektywy muzyka? Czy na pewno większa kasa za karnety i piwo o wiadomym smaku przekłada się na korzyści dla artystów?

 Myślę, że „festmarkety” nie są moją domeną, zwłaszcza te duże. Nie lubię i nie rozumiem ich idei. Z muzyki robi się tam szybki produkt, wręcz „jingielek” a przerost programu jaki tam możemy sobie zapodać jest po prostu nie do przetrawienia. No bo ile można słuchać muzyki w niewygodnej pozycji, na stojąco, a te godziny przechodzą w dni, i pewnie niedługo w tygodnie. Ja bardzo chętnie obejrzałbym te zespoły na mniejszych scenach, najlepiej w zamkniętych pomieszczeniach. Formuła festiwalu jako odbiorcy już jest ponad moje siły. Jako muzyka grającego na takim festiwalu, to jest też duży sprawdzian z rozstawiania, zwijania i robienia prób. Wszystko jest w tempie Pitstopa na F1 – parę tygodni na siłowni i można to ogarnąć.
Oczywiście to dość żartobliwe podejście do tematu, nie mniej nie ma dużo czasu na przygotowanie się, a polskie zespoły bez względu na status i tak traktuje się jako te gorsze, w jakiś sposób słabsze niż te z zachodu. Trochę to jest smutne, ale cóż… Na Offie mieliśmy strasznie mało czasu na próbę, z kolei zaplecze było bardziej honorowe, na Openerze czas na próbę i przygotowanie się był bardziej ludzki, zaplecze natomiast było nieco skromniejsze, byliśmy bardziej odizolowani od pozostałych artystów, a szkoda.

Mam wrażenie, że sporo wiesz o kinie, co urzekło Cię w ostatnim czasie na dużym ekranie?

Widziałem Birdmana czy Whiplash, i tak filmy z perkusją w tle robią wrażenie, ale nie wgniotły mnie, bądź nie zostawiają poczucia,że chciałbym zobaczyć je jeszcze raz. A lubię oglądać filmy po kilka razy. Obejrzałem ostatnio też całkiem dobry film, na te niespokojne politycznie czasy – „Mandarynki” produkcji gruzińsko-estońskiej. Film pokazuje dwóch starszych rolników, plantatorów mandarynek, którzy nie uciekli ze swoich domów przed wojną, by zebrać jeszcze zbiory mandarynek. Udaje im się uratować z jakieś małej draki dwóch żołnierzy z konfrontujących ze sobą obozów. Chłopaki na początku chcą się zabić po czym, gdy się już poznają, przestają na siebie patrzeć tak wrogo. Ludziom łatwo jest strzelać do „anonimowych” ludzi jednakże wystarczy, że zamienią słowo ich percepcja patrzenia na siebie diametralnie się zmienia, zaczynają się bratać… A ich zwada staję się czymś absurdalnym… Kino wschodnie jest dobre, kidyś widziałem film z Buthanu „Podróżnicy i Magicy” (Podróżnicy i magowie 2003r.) piękne kino…

Mandarynki wywarł na mnie spore wrażenie, powaliła mnie jego…mądrość. Co planujecie na wiosnę i lato 2015?

Zaczynamy dzisiaj w sumie ostro pracę nad nowym materiałem, który musi powstać na przełomie 3-4 miesięcy. Przedsięwzięcie powstaje wspólnymi silami z dwoma islandzkimi muzykami. Bierzemy udział w projekcie Brumba, który polega na współpracy z krajami ze Skandynawii, czekają nas koncerty w Oslo i Reykjaviku a także w Polsce. Zatem czasu mało więc trzeba się mocno zebrać i działać. Pod koniec czerwca koledzy mają przyjechać na tydzień do Polski i będziemy nagrywać…

Zawisza zdobyła kilka punktów na wiosnę, utrzyma się?

No baaa! Zawisza była gdzieś tam hen hen daleko aż w końcu wbili się w ekstraklasę… Co prawda poziom naszej piłki jest hmmm… nie mniej czasami śledzę z pasierbem co się tam dzieje na boisku… byliśmy nawet na finale pucharu w Warszawie w zeszłym roku. Nie mniej rycerze nasi w końcu się budzą, nowa krew to niezły motor napędowy w naszej drużynie i mam nadzieję że uciekną z tej strefy spadkowej…

Zapytałem o szczegół na początek i tak samo zakończę, kto tak pięknie się zaciąga w kawałku Petra Prochazkova (bo czym się zaciąga to wiem)?

Oj, kiedyś trzeba będzie udostępnić cały zapis z nagrywania tego wstępu:) Zacząłem nagrywać ja, ale że nie palę, to strasznie kaszlałem. Wtedy Radek Drwęcki powiedział, że on jest profesjonalistą i że on to zrobi:) Całość trwała około godziny, Radek, Grzegorz Kaźmierczak i ja dosłownie kulaliśmy się ze śmiechu ze łzami w oczach. Ostatecznie nie udało się tego zrobić jednym ciągiem, zapałki są z wcześniejszego podejścia, reszta też jakoś poklejona, bo w wielu podejściach przebijał się śmiech Grzegorza z reżyserki… Bardzo zabawne to było…

Nie mam pojęcia o robieniu wywiadów tym bardziej miło, że ktoś kto zna się na robieniu świetnej muzyki poświęcił mi czas, wielkie dzięki, wytrwałości i wiele, wiele zdrowia, owocnej pracy poczynając już od dziś reszta przyjdzie sama…

Dzięki i powodzenia oczywiście postaramy się następnym razem odwiedzić Piłę i nie zabijać hałasem…:)

Pojawię się na pewno…

3mb