Tagi

MOON (2004)

No, proszę sobie wyobrazić. Zamykasz za sobą klamkę u drzwi, jesteś już w domu, zmęczony ale szczęśliwy. Wyćwiczonym rzutem umieszczasz kurtkę na wieszaku, obrót na pięcie i…Twym oczom ukazujesz się…Ty.

Samm Bell jest robotnikiem kontraktowym, wspierającym projekt pozyskiwania surowców księżycowych dla naszej planety. Za kilka dni ma wracać na ziemię po 3 latach pobytu poza domem. Jednak im bliżej zakończenia misji tym więcej dziwnych sytuacji przytrafia się kosmonaucie. Po wypadku w pojeździe księżycowym, którego doznaje na jednej z ostatnich eksploratacji terenu, dochodzi do siebie w sali rehabilitacyjnej promu kosmicznego. Okazuję się że jego wybawcą był…Samm Bell. Od tego momentu przerażający plan NASA zaczyna się sypać.

Oto nasz zdobywca kosmosu, nieustraszony eksloprator księżyca.

samm

Panowie zaczynają funkcjonować razem w zamkniętej przestrzeni statku. Patrzą na siebie z perspektywy lustra, pełni dylematów kim tak naprawdę są. Wystraszeni i niepewni nie mają pojęcia który z nich jest…klonem. Inteligentny komputer na pokładzie promu (Kevin Spacey) przyznaje, że doszło do wypadku, a jego skutki są nieodwracalne. Tajemnicze i świetne Sience-fiction zrealizowane niskim nakładem miejscami przypominający (szczególnie na początku) doskonały film Randa Ravicha „Żona astronauty”.

A propos kosmicznego polskiego jazzu, jakiś czas temu jeden z kraterów na Merkurym został nazwany imieniem Krzysztofa Komedy.

Moon, reż. Duncan Jonnes

Obsada: Sam Rockwell, Kevin Spacey, Dominique McElliot.

Zwiastun: http://www.youtube.com/watch?v=twuScTcDP_Q