Tagi

Kolejny genialny album kapeli o której wiadomo tyle co nic. No ale, to co tajemnicze zawsze bardziej intryguujące, nieprawdaż? Zespół ten w 1970 roku wydaje krążek niebagatelny. Wokal Alexa Boyce’a, wręcz ołowiany wciska w fotel, podobnie, momentami ciężki bluesowy bas i genialna gra jednego z najlepszych gitarzystów tamtych czasów Adriana Ingrama. Saksofon również nie odpuszcza. Zespół był supportem dla Black Sabbath czy Free. Bardziej doceniany przez innych muzyków niż publiczność zostaje w cieniu przez kilka lat. „Byliśmy zespołem dla innych muzyków” wspomina Ingram, autor większości utworów na plycie. Tak jak Indian Summer, Arzachel, 2066&then czy Arcadium, przykłady można mnożyć. Co takiego jest w tej muzie, że słuchając ma się wrażenie jakby kolejne 40 lat grania rocka nie miało najmniejszego sensu. Czy to zasługa drugów, mody, miejsca…Nie wiem. Jedno jest pewne, to granie jest niczym nieskrępowane. Muzyka prześciga swój czas i może to jest odpowiedź dlaczego kolejny bajkowy skład wydaje tylko jedną płytę.

Skład:
– Alex Boyce – wokal 
– Adrian Ingram – gitara prowadząca
– Jack Griffith – bas
– John Parkes – perkusja
+
– Cliff Williams – saksofon tenorowy, klarnet
– Bill Hunt – organy Hammonda, waltornia
– Rodger Bain – producent

Hannibal.

Stefan.